Dziś mała przerwa od słodkości. Za to dość ciekawa, jak sądzę, propozycja mięsna. Pieczony filet z indyka to pomysł na coś do chlebka. Polecam każdemu taki wędliniarski dodatek. Jedząc go mamy pewność, że nie zawiera konserwantów. Jest świeży i doprawiony tak, jak lubimy. I co najważniejsze, po dniu spędzonym w lodówce nie obślimaczeje nam tak, jak to bywa z kupnymi wędlinami.

SKŁADNIKI
około 1 kg fileta z indyka;
sól do peklowania Prymat;
przyprawa do drobiu Prymat;
tymianek Prymat;
majeranek Prymat;
liść laurowy Prymat;
ziele angielskie;
2 łyżki soli na litr wody;
oliwa.
około 1 kg fileta z indyka;
sól do peklowania Prymat;
przyprawa do drobiu Prymat;
tymianek Prymat;
majeranek Prymat;
liść laurowy Prymat;
ziele angielskie;
2 łyżki soli na litr wody;
oliwa.
WYKONANIE
Gotujemy zalewę: woda z solą i solą do peklowania. Dorzucamy czosnek, liść laurowy i ziele angielskie. Po zagotowaniu i ostudzeniu zalewy wrzucamy do niej umyte mięsko i zostawiamy najlepiej na całą noc w lodówce. Rano przekładamy filet do naczynia żaroodpornego i posypujemy przyprawami. Podlewamy delikatnie oliwą. Przykrywamy i pieczemy około jednej godziny w temperaturze 180 stopni.

Masz rację, najlepsza jest domowa wędlina. Nie zawiera konserwantów. Często robię takie domowe do chleba z mięsa wieprzowego. Ale zachęciłaś mnie do zrobienia właśnie z mięsa z indyka. Też musi pysznie smakować :)
OdpowiedzUsuńDawno nie piekłam takich swoich wędlinek, a warto - oczywiście.
OdpowiedzUsuńAniu, na Twój kłopot z włosami, polecam picie skrzypu :) ale nie parzyć, ale zagotować, pozdrawiam Ciebie i Twoją Kruszynę serdecznie.
Dziękuję Ulu za porady, troszkę sprawę mam utrudnioną bo karmię piersią i boję się cokolwiek stosować na wypadające włosy. Myślę ze skrzyp mi i Adzie nie zaszkodzi:)
UsuńBardzo smaczna wędlina ,pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo dobra propozycja, wędliny sklepowe są praktycznie niezjadliwe. Chyba że pochodzą z malutkiej masarni gdzie wszystko powstaje tradycyjnie. My świadomie zrezygnowaliśmy z wędlin masowo produkowanych, a kiedy karmi się nie tylko siebie, ale i malutką istotkę warto wiedzieć co się je. Pyszna propozycja ::)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię, takiego właśnie pieczonego indyka. Dużo zdrowsza wersja wędliny sklepowej, smaczniejsza i nie ma przy niej dużo pracy :)
OdpowiedzUsuńŁał! świetne! muszę spróbować!
OdpowiedzUsuńMmm pychota :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na kotleciki z kalafiora!
www.paczekwkuchni.blogspot.com
Pozdrawiam!:-)
Nie przepadam za wędlinami, ale wygląda pysznie:)
OdpowiedzUsuńJa także uważam, że lepiej samemu upiec mięsiwo do kanapek niż kupować. Zapraszam do mnie na konkurs :) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAniu, skrzyp na pewno nie zaszkodzi, ale zapytaj pediatrę, pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńBardzo smakowicie wygląda taka wędlina i co najważniejsze - nie straszy całą tablicą Mendelejewa
OdpowiedzUsuńpięknie wygląda! gratuluję pomysłu i podania
OdpowiedzUsuń