niedziela, 1 marca 2015

SURÓWKA Z KAPUSTY PEKIŃSKIEJ NO. 2

Kapusta pekińska gości na moim stole od stosunkowo niedawna. Kiedy byłam dzieckiem nie przypominam sobie, abym ją jadła. Pewnie dlatego, że jej po prostu u nas nie było. Bardzo często przyrządzam z niej surówki lub gyrosa. Pewnie każdy z Was ma swój ulubiony przepis na to warzyw, ale dziś ja pochwalę się swoim. Dodam, że na moim blogu to już drugi przepis na surówkę z kapusty pekińskiej. Pierwszy znajdziecie tutaj.


SKŁADNIKI
kapusta pekińska;
2 marchewki;
1 jabłko;
1 cebula;
ząbek czosnku;
sól i pieprz;
2 łyżki majonezu.

WYKONANIE
Kapustę kroimy (niezbyt drobno) i solimy. W tym czasie obieramy marchew, jabłko, cebulę i czosnek. Marchewkę i jabłuszko ścieramy na tarce jarzynowej. Cebulkę kroimy w kosteczkę. Czosnek przeciskamy przez praskę. Wszystko razem mieszamy, dodajemy pieprz i majonez. Gotowe!

TEST NOŻY VICTORINOX
Przy tej smacznej okazji mogłam wypróbować noże ze sklepu internetowego Ostry Sklep. Ostatnio jak pamiętacie testowałam obieraczki. Teraz testowi poddałam dwa noże: nóż kuchenny wielofunkcyjny Victorinox 5.0833 oraz nóż do obierania Victorinox 5.0733.


Zaangażowałam się bardzo w ten test. Chyba za bardzo! Dwa palce, ból i sporo krwi. Chyba wiecie o czym mówię. Tak, są naprawdę ostre. Pierwszy nożyk - pikutek, bo tak potocznie go zwą, służy do wykonywania drobnych prac kuchennych. Jest zaopatrzony w ząbkowane ostrze ze stali nierdzewnej o wysokiej jakości. Co także istotne, jego rękojeść wykonana jest z plastiku antypoślizgowego. Prócz klasycznego czarnego, możemy wybrać sobie także inny kolor: niebieski, czerwony, różowy, pomarańczowy, zielony i żółty. Zarówno ten nożyk, jak i następny posiadają wieczystą gwarancję. Można je także myć w zmywarce.
Drugi nożyk jest zaopatrzony w proste, ząbkowane, ostro zakończone ostrze ze stali nierdzewnej. Wyśmienicie nadaje się do obierania warzyw i owoców. Także jego rękojeść uniemożliwia wyślizgnięcie się z ręki. Mimo małych rozmiarów wygodnie trzyma się go w dłoni.
Oba noże są zgrabne, solidnie wykonane i cholernie ostre. No i cena nie przekraczająca 20 złotych skłania do tego, aby coś takiego mieć w domu. Ja mam i bardzo się z tego cieszę.

wtorek, 24 lutego 2015

MUSZLE Z TUŃCZYKIEM

Dzisiaj pokażę Wam moją propozycję na pyszną przekąskę. Uwierzcie mi, robi się ją naprawdę ekspresowo:).
U mnie na przyjęciach tak nadziewane muszle robią wielką furorę. A w dodatku świetnie wyglądają na stole
(taka mała dekoracja). Polecam!


SKŁADNIKI
puszka tuńczyka w sosie własnym;
malutka czerwona cebulka;
makaron Czaniecki - duże, kolorowe muszle;
kawałek papryki;
ogórek kiszony;
3 rzodkiewki;
2 łyżki kukurydzy;
2 jajka ugotowane na twardo;
majonez;
sól;
pieprz.

WYKONANIE
Makaron gotujemy według opisu na opakowaniu. Odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Składniki na farsz, kroimy w kostkę. Doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy majonez i wszystko dokładnie mieszamy. Nakładamy do muszli. Układamy na liściach sałaty. Cóż teraz pozostało nam tylko zajadanie :).

niedziela, 22 lutego 2015

MARCHEWKA Z CZOSNKIEM I TEST OBIERACZEK VICTORINOX

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o marchewce z czosnkiem, troszeczkę się zdziwiłam. Bo jak można jeść słodką marchewkę z czymś takim? Okazało się, że można i nawet jest to smaczne. Okazało się także, że słodki smak marchwi bardzo dobrze komponuje się z ostrym czosnkiem. No i taka surówka jest super zdrowa. Moją przystawkę marchwiowo-czosnkową przygotowuje się bardzo szybko. Potrzebujemy tak naprawdę tylko dwa składniki: marchew i czosnek, a to zapewne znajdzie się w każdej kuchni :).


SKŁADNIKI
4 marchewki;
2-3 ząbki czosnku;
sól, pieprz;
oliwa z oliwek.

WYKONANIE
Marchewkę obieramy (jeśli zastanawiacie się czym, dowiecie się tego za chwilkę :)), ścieramy na tarce o dużych oczkach. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Solimy i pieprzymy do smaku. Na koniec polewamy odrobiną oliwy, dzięki czemu organizm przyswoi witaminy rozpuszczone w tłuszczach. Odstawiamy na 15 minut.


Przy okazji przygotowywania mojej surówki miałam okazję przetestować 3 obieraczki do warzyw i owoców firmy Victorinox. A może było odwrotnie? Nieważne. Ważniejsze jest jednak to, co odkryłam. Po pierwsze firma. To ta szwajcarska, słynąca z produkcji nożyków z krzyżykiem. Kto o nich nie słyszał? Po drugie w ślad za firmą poszła jakość wyrobów, ale po kolei.

Na pierwszy ogień poszła obieraczka do warzyw Victorinox o tajemniczym numerze 5.0203. Na pierwszy rzut oka wygląda, jak zwykła obieraczka, którą zapewne każdy ma w domu. Ale uwaga, pozory mylą. Różnicę widać już, kiedy weźmiemy ją do ręki. Rączka z tworzywa sztucznego idealnie pasuje do ręki. Nie wyślizguje się nawet przy mokrych dłoniach, co jest dosyć istotne. Poza tym ma podwójne ostrze, więc można nią „walczyć” w każdą stronę. Ostrze to wykonane jest ze stali nierdzewnej i nie wymaga ostrzenia. Obieraczka jest lekka i bardzoooo ostra. Z łatwością obierzemy nią ziemniaki, marchew, jabłko czy pietruszkę. Praca nią to czysta przyjemność i oszczędność czasu, ponieważ niedoróbek nie znajdziemy. W niskiej cenie dostajemy także dożywotnią gwarancję.

Obieraczka do warzyw Victorinox 7.6075. Ta z kolei ma obrotowe, ząbkowane ostrze. Dostosowuje się ono do obieranej powierzchni. Możemy nią „załatwić” pomidory czy dojrzałe kiwi. Obiera bardzo cienko, dzięki temu nie usuwamy witamin i minerałów znajdujących się bezpośrednio pod skórką. Powiem krótko, dzięki niej obieranie wspięło się na nowy poziom.

Obieraczka Victorinox REX 7.6070. Pod względem kształtu różni się od swoich poprzedniczek. Wykonana jest w całości z metalu i ma ruchome ostrze. Posiada wypustkę na kciuka, dzięki czemu jest bardzo wygodna. Ze względu na dość szerokie ostrze można nią obierać duże warzywa czy owoce.

Trudno zdecydować się, którą wybrać. Wszystkie są estetycznie wykonane i bardzo ostre. No i mają przystępną cenę, która oscyluje między 10-20 zł. Jak przekonuje sklep internetowy Ostry sklep, dzięki któremu test się odbył, wszystkie mają także dożywotnią gwarancję.

wtorek, 17 lutego 2015

PĄCZUSIE NA SERKU HOMOGENIZOWANYM

Dzisiaj ostatni dzień karnawału. Aby tradycji stało się zadość, dziś trzeba zjeść coś kalorycznego, ewentualnie mieć czym poczęstować odwiedzających nas przebierańców. Ponieważ na zrobienie tradycyjnych pączków nie mam czasu, postanowiłam upiec szybkie pączusie na serku waniliowym. Przyznam, że są bardzo dobre, mięciutkie, pulchniutkie... i dziwnym trafem podczas robienia zdjęć robiło się ich coraz mniej :).


SKŁADNIKI
20 dag serka homogenizowanego waniliowego;
2 jajka;
1 łyżeczka proszku do pieczenia;
1 szklanka mąki pszennej;
szczypta soli;
olej do smażenia;
cukier puder do posypania.

WYKONANIE Serek miksujemy z jajkami, dodajemy przesianą mąkę z proszkiem i solą. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. W rondelku rozgrzewamy olej. Małą łyżeczką nakładamy porcje ciasta. Smażymy z dwóch stron na małym ogniu do momentu, aż pączusie nabiorą złotego koloru. Odsączamy na ręczniku papierowym. Posypujemy cukrem pudrem. Gotowe do zjedzenia... i tutaj uwaga: UZALEŻNIAJĄ! :).

poniedziałek, 16 lutego 2015

RISOTTO

Muszę się Wam przyznać, że zakochałam się w tym daniu :). Odkryłam je dzięki mojej cioci, która poczęstowała mnie tak przyrządzonym ryżem. Od tej pory robię je bardzo często. Spróbujcie, może i Wam przypadnie do smaku :). Oczywiście można dodać jeszcze różne składniki, np. oliwki, groszek zielony, kukurydzę itp. Wybaczcie mi słabe zdjęcie, obiekt niezbyt wdzięczny do fotografowania, za to smakuje obłędnie :).


SKŁADNIKI
2 szklanki ryżu (wyjdzie solidna porcja);
papryka czerwona;
0,5 kg pieczarek;
1 pierś z kurczaka;
cebulka;
bulion (około 1 litra);
oliwa;
ewentualnie wino wytrawne, białe, około 0,5 szklanki;
sól i pieprz.

WYKONANIE
Ryż płuczemy zimną wodą. Wsypujemy na dużą patelnię, podlewamy bulionem (ja rozpuszczam 2 kostki drobiowe) i winem. Robimy to porcjami. Gdy ryż wchłonie porcję bulionu, nalewamy następną. Robimy tak do chwili, gdy ryż będzie miękki. Na drugiej patelni przesmażamy na oliwie pokrojoną w kostkę pierś. Następnie dodajemy posiekaną cebulkę, pieczarki i paprykę. Chwilę wszystko prużymy. Łączymy z uprużonym ryżem. Solimy i pieprzymy. Gotowe!

sobota, 31 stycznia 2015

MASA CUKROWA DO TORTÓW

Jak pewnie wiecie z poprzedniego postu, w tym miesiącu moja córeczka skończyła roczek. Miała uroczyste urodzinowe przyjęcie i jak to bywa na przyjęciu, jednym z jego głównych elementów był tort. Zastanawiałam się długo, jak go udekorować. Mój wybór padł na postać Kubusia Puchatka wykonaną z masy cukrowej. Wiedząc już, co chcę, musiałam teraz przekonać do mojego pomysłu męża. Oczywiście, kiedy się o tym dowiedział, od razu zrozumiał, że to on będzie musiał to zrobić :). Jak wyszło, sami oceńcie.


Co do tortu, powstał z pięciu warstw biszkoptowych nasączonych ponczem i alkoholem, przełożonych masą śmietanową, gorzką czekoladą i dżemem z czarnej porzeczki. Zobaczcie, jak wyglądał.



Wracając do masy, oto przepis na nią. Sprawdziliśmy, jest dobry :).

SKŁADNIKI
około 80dag cukru pudru;
50g glukozy w proszku;
4 płaskie łyżeczki żelatyny;
3 łyżeczki margaryny Palmy;
70ml zimnej wody;
olejek pomarańczowy.

WYKONANIE
Żelatynę zalewamy zimną wodą i zostawiamy, aby napęczniała. Po czym podgrzewamy ją do rozpuszczenia. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy glukozę i mieszamy, nie gotujemy. Następnie dodajemy margarynę, chwilę trzymamy na ogniu. Dolewamy olejek. Cukier puder przesiewamy i porcjami dodajemy do wcześniej przygotowanej masy. Na początku mieszamy łyżką, a później wyrabiamy rękami do pożądanej konsystencji. Masa powinna być lekko lepka. Gdy za mocno się klei dodajemy cukier puder, gdy się kruszy – margarynę. Teraz zostało dobranie kolorów. Barwnika możemy użyć w proszku lub w płynie – żelu. Lepimy ozdoby na tort lub masę rozwałkowujemy i obkładamy ciasto. Poszczególne elementu sklejamy lukrem. Przepis podejrzałam na Uwielbiam gotować.
 
PS. A tak wyglądała moja maleńka jubilatka :).


wtorek, 27 stycznia 2015

DROBIOWA WĘDLINA Z SZYNKOWARU

Witam Was wszystkich w Nowym Roku. O rany jak to głupio wygląda. Koniec stycznia a ja pierwszy raz na blogu. Dla mnie czas nie przyśpieszył, on gna jak pociąg bardzo pośpieszny. Ani się obejrzałam a tu nastał rok 2015. Moment i zaraz zacznie się luty. Styczeń przeleciał nie wiadomo kiedy. Wszystko przede wszystkim za sprawą pierwszych urodzinek mojej córeczki. Wiecie jak to jest, najpierw przygotowania. A to dekoracja, a to ciasta, inne jadło i w końcu tort. Wszystkim pochwalę się oczywiście później.
Dziś jednak postanowiłam zaproponować Wam coś innego. Będzie to mianowicie drobiowa wędlina z szynkowaru. Taką właśnie maszynę dostałam w ramach współpracy ze sklepu internetowego Tradismak. Muszę się przyznać, że wędliny w takim urządzeniu jeszcze nie robiłam. Szynkowar to tak naprawdę szczelny pojemniczek i sprężyna. Wykonany jest ze stali nierdzewnej. Bardzo prosty w obsłudze, nawet antytalent sobie z nim poradzi. U mnie na pierwszy ogień poszedł drób. Mięsko wyszło przepyszne, mięciutkie i dobrze doprawione. Dzięki takiemu szynkowarowi możemy puścić wodze fantazji i przygotować rozmaite domowe wędliny. Wszystko zależy jakiego użyjemy mięsa i przypraw. Ja już mam w planach następne :). Mój szynkowar ma pojemność 0,90 dag. I tyle mięsa mi do niego wchodzi.


SKŁADNIKI
0,90 dag mięsa drobiowego (u mnie udziec z indyka i filet z kurczaka);
1 płaska łyżka peklosmaczek K;
1 łyżka przyprawy Szeherezada S;
2 łyżki żelatyny wieprzowej.

WYKONANIE
Mięsko kroimy na kawałki takie, jakie przygotowujemy na gulasz. Posypujemy peklosmaczkiem i przyprawą Szeherezada. Zostawiamy najlepiej na całą noc w lodówce. Następnego dnia układamy w szynkowarze warstwę udźca, przesypujemy żelatyną, na to układamy warstwę fileta z kurczaka i znów posypujemy żelatyną. Na wierzch układamy udziec. Skręcamy szynkowar. W garnku na dnie układamy ręcznik. Teraz wkładamy szynkowar i zalewamy wodą. Gotujemy na wolnym ogniu do momentu, aż temperatura będzie wynosić 70 stopni. Trwa to około 1,5 godziny. Gdy to nastąpi palnik wyłączamy i szynkowar zostawiamy do ostygnięcia. Następnie całość wkładamy do lodówki. Najlepiej na całą noc. Rano otwieramy i na śniadanie jemy pyszną drobiową, domową wędlinkę.


niedziela, 28 grudnia 2014

PIJANA ŚLIWKA

Witajcie po świętach :). Wszystkim bardzo dziękuję za życzenia. W tym roku moje Boże Narodzenie było magiczne, cudowne i bardzo radosne. Czytelnicy „Kuchni pachnącej bzem” zapewne wiedzą dlaczego... Tak, tak to za sprawą mojej małej iskierki Aduni. Ponieważ wiedziałam, że w te święta będziemy mieli moc sympatycznych gości postanowiłam się przygotować. Upiekłam piernik staropolski (przepis znajdziecie tutaj), makowca z jabłkami (przepis tutaj) i tytułową pijaną śliwkę. Muszę się pochwalić, że ciasto bardzo wszystkim smakowało, dlatego dzielę się z Wami przepisem na jego przygotowanie.


SKŁADNIKI
Na biszkopt:
6 jajek;
1,5 szklanki cukru;
1,5 szklanki mąki;
2 łyżeczki proszku do pieczenia;
2 łyżki kakao.

Na krem:
40 dag suszonych śliwek (kalifornijskich);
około 200 ml rumu lub wódki;
40 dag kremu nutella;
30 dag masła;
czekolada (rozpuszczona w kąpieli wodnej);
do nasączenia mocna kawa.

WYKONANIE
Dzień przed robieniem ciasta namaczamy w alkoholu pokrojone w paseczki śliwki. Biszkopt też możemy upiec wcześniej.
Wykonanie biszkoptu. Białka ubijamy z odrobiną soli, dodajemy cukier i dalej ubijamy na sztywną pianę. Następnie dodajemy żółtka i chwilę mieszamy mikserem. Teraz zmniejszamy obroty na najmniejsze i dodajemy przesianą mąkę z proszkiem i kakao. Pieczemy około 30 minut w 170 stopniach. Ja piekłam w tortownicy o średnicy 27 cm.
Wykonanie kremu. Masło ucieramy na puch, dodajemy nutellę. Ja połowę śliwek rozdrobniłam blenderem, a połowę dodałam uprzednio pokrojonych w paseczki .Wszystko razem dobrze mieszamy. 
Biszkopt przekrawamy na 2 krążki, nasączamy naparem z kawy (można dolać troszkę alkoholu), nakładamy większą ilość kremu. Przykrywamy drugim krążkiem biszkoptu, nakładamy resztę kremu. Wierzch polewamy czekoladą. Ciasto najlepiej smakuje drugiego dnia. Smacznego!

poniedziałek, 22 grudnia 2014

RYBA PO GRECKU

Może ktoś przed świętami szuka przepisu na dobrą rybkę po grecku. Jeśli tak to śpieszę z pomocą. To stary przepis, dziś już nawet nie pamiętam, gdzie go zdobyłam. Tak przyrządzona na pewno wszystkim przypadnie do smaku. Ja tym właśnie daniem objadałam się, kiedy byłam w ciąży oraz kiedy karmiłam dziecko naturalnie. Ryba wykonana według tego przepisu smakuje wyśmienicie zarówno na ciepło, jak i na zimno. Sądzę także, że wspaniale pasuje jako danie na stół wigilijny.


SKŁADNIKI
0,5 kg ryb mrożonych;
1 duża cebula;
1 duża marchew;
1 pietruszka;
kawałek selera;
mała puszka przecieru pomidorowego;
liść laurowy;
2 ziarenka ziela angielskiego;
sól;
pieprz.

WYKONANIE
Ja moje ryby gotuję na parze, ale możemy również usmażyć je z obu stron na oleju. Cebulę kroimy w kostkę. Marchew, pietruszkę i seler ścieramy na tarce (najgrubsze oczka). Wszystkie warzywa przekładamy do rondelka, dodajemy przyprawy i delikatnie podlewamy wodą. Prużymy pod przykryciem do miękkości. Na końcu dodajemy koncentrat pomidorowy i rybę. Gotowe, można zajadać :).

niedziela, 30 listopada 2014

CIASTO CZEKOLADOWE

W poprzednim poście dokonałam wyboru herbatki jakże pasującej do tej pory roku. Teraz przyszedł czas na dobranie do niej czegoś wyjątkowego i smacznego. Wybór padł na ciasto czekoladowe. Ciasto, które jest bardzo proste w wykonaniu a przy tym bajecznie smakuje. Jeśli nie wierzycie, wykonajcie je według tego przepisu. Zapewniam, że nie pożałujecie a placuszek ten wpłynie na poprawę humoru w ten mroźny dzień. Zapraszam. Przepis podpatrzony na Świat ciasta.


SKŁADNIKI:
12 dag czekolady gorzkiej;
3 łyżki mleka;
15 dag masła;
1 szklanka cukru;
3 jajka;
1,5 szklanki mąki pszennej;
2 łyżeczki proszku do pieczenia;
1 łyżka ciemnego kakao.

WYKONANIE:
Czekoladę z mlekiem rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Odstawiamy do przestudzenia. Masło ucieramy z cukrem. Następnie dodajemy po jednym jajku – stale miksując. Pora na czekoladę. Lejemy cienkim strumieniem (uwaga może się zwarzyć, ale to w niczym nie przeszkadza). Teraz zostały nam do dodania tylko suche składniki. Mąkę, proszek, kakao przesiewamy i dodajemy porcjami do ciasta. Wszystko dokładnie mieszamy. Ciasto pieczemy około 50 minut w temperaturze 170 stopni. Najlepiej smakuje polane polewą czekoladową.

HERBATA RICHMONT NA ROZGRZEWKĘ

Zima zbliża się nieuchronnie wielkimi krokami i nie da się tego zmienić. Za oknem zrobiło się już dość chłodno i tylko patrzeć, kiedy spadnie pierwszy śnieg. Dlatego ucieszyłam się bardzo, kiedy dostałam do przetestowania rozgrzewające herbatki Richmont wchodzące w skład zestawu RICHMONT WINNTER HOT. Postanowiłam przeprowadzić pełną symulację, więc najpierw wybrałam się na spacer z córeczką, aby trochę zmarznąć. Po powrocie na pierwszy ogień poszła herbata Ginger Paradise. To oryginalna mieszanka na bazie imbiru i aromatycznych przypraw orientalnych. Już po dwóch szybkich łykach zrobiło mi się cieplej i dalej, już spokojnie mogłam delektować się jej fantastycznym aromatem.


W pudełku znalazłam jeszcze pięć innych herbat. Mexican Dream – owoce hibiskusa, płatki dzikiej róży, przyprawa korzenna. Black Chili Chocolate – czarne herbaty z akcentem czekolady i chili. Spicy Cinnamon – korzenna kompozycja na bazie gruszki i Rooibos z cynamonem. Raspberry Pear – soczyście owocowa słodycz gruszki z leśnym aromatem malin. Ceylon Gold – wysokogatunkowa czarna herbata cejlońska. Jak widzicie każda z tych herbat ma w swoim składzie jakiś składnik rozgrzewający. Sądzę, że każdy z Was znajdzie swój ulubiony smak, bo jest w czym wybierać. Moim faworytem okazała się Spicy Cinnamon.

Herbaty Richmont to herbaty wyjątkowej jakości. Starannie dobrane składniki tworzą niepowtarzalny smak, aromat i kolor. Do produkcji ekskluzywnych mieszanek używają wyłącznie najwyższej jakości naturalnych surowców. Co niezwykle ważne, herbaty Richmont nie zawierają konserwantów, barwników ani ulepszaczy smaku. Oprócz herbat czarnych na stronie sklepu RICHMONT znajdziecie również duży wybór herbat zielonych, czerwonych, białych, owocowych, Yerba Mate czy Rooibos. Warto też zaznaczyć, że saszetki herbaty zapakowane są w folię, dzięki czemu dłużej zachowują swój niepowtarzalny aromat. Każda z saszetek przewidziana jest na zaparzenie dwóch filiżanek (350ml), przez co możemy cieszyć się herbatą z bliską osobą. Na saszetkach znajduje się temperatura oraz czas parzenia, potrzebny do zoptymalizowania smaku i aromatu.

Mikołaj zbliżają się dużymi krokami. Myślę, że herbaty RICHMONT mogą być wspaniałym i ekskluzywnym prezentem. Na pewno ucieszą każdego obdarowanego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+